Przejdź do treści

Prowadzenie szkoły

Ile naprawdę kosztuje szkołę jeden uczeń

Każda szkoła wie, ile uczeń płaci. Dużo mniej szkół wie, ile kosztuje jego utrzymanie - a to właśnie różnica między tymi dwiema liczbami zamienia pełny grafik w chudy rok.

Cztery koszty pod jednym miejscem w grupie

Uczeń to nie sama cena, za którą nic nie stoi. Pod każdym miejscem w grupie siedzą cztery koszty, a większość szkół mierzy tylko pierwszy.

Jednostką, która płaci rachunki, jest godzina zajęć

Przychód na ucznia to zła perspektywa, bo koszt, który naprawdę waży, nie skaluje się z liczbą uczniów - skaluje się z liczbą przeprowadzonych godzin. Nauczyciel opłacony za dziewięćdziesiąt minut kosztuje tyle samo, czy w sali są cztery osoby, czy osiem. Pytanie nigdy nie brzmi „czy ten uczeń jest rentowny?”, tylko „ile zostaje z tej godziny, kiedy wszystko pod nią zostało zapłacone?”

To zmienia bardzo wiele. Grupa z dwoma pustymi miejscami nie zarabia po prostu trochę mniej; często nie zarabia nic, choć prowadzi ją ktoś, kto robi swoją robotę bez zarzutu.

Połowa pracy, za którą nikt nie wystawia rachunku

Przygotowanie i sprawdzanie to prawdziwe godziny z prawdziwą ceną i to je szkoły policzą na końcu. Nauczyciel, który poświęca czterdzieści minut wokół każdej półtorej godziny lekcji, pracuje o jedną trzecią dłużej, niż mówi grafik.

Ten koszt nie znika przez to, że się go nie widzi - ktoś go ponosi. Albo płaci szkoła, albo bierze go na siebie nauczyciel, a nauczyciel, który bierze go na siebie, odchodzi po półtora roku i zabiera ze sobą sympatię swoich grup.

Uczeń, który odchodzi w marcu, kosztuje więcej niż ten, który nigdy nie przyszedł

Pozyskanie płaci się raz, a odzyskuje powoli. Wydać sześćdziesiąt euro na ucznia, który zostaje osiem miesięcy, to niespełna dwa euro doliczone do każdej lekcji, w której weźmie udział. Ten sam uczeń odchodzący po trzech miesiącach niesie pięć euro na lekcję, a resztę niosą lekcje, których już nie będzie.

Utrzymanie ucznia nie jest więc miękkim wskaźnikiem zadowolenia. To najtańszy sposób na zmianę ekonomiki szkoły, bo nic innego nie obniża kosztu, który już został poniesiony.

Gdzie naprawdę wycieka marża

Jedna grupa, jedna lekcja, w liczbach

Weźmy jedną lekcję grupową na dziewięćdziesiąt minut, sześć zajętych miejsc, po dwanaście euro za miejsce. Liczby poniżej są przykładowe - ważny jest kształt, a ten większość szkół rozpozna.

Na lekcję Kwota
Sześć miejsc po 12 € 72,00 €
Nauczyciel, 1,5 h po 22 € −33,00 €
Przygotowanie i sprawdzanie, 30 min −11,00 €
Platforma, administracja i koszty stałe −8,00 €
Pozyskanie, rozłożone na osiem miesięcy −11,25 €
Co zostaje z godziny 8,75 €

Liczby przykładowe dla jednej 90-minutowej lekcji grupowej, sześć zajętych miejsc, koszt pozyskania ucznia 60 € i średnie pozostanie w szkole przez osiem miesięcy.

Osiem euro siedemdziesiąt pięć, przy siedemdziesięciu dwóch euro przychodu. Teraz zabierzmy z tej sali dwoje uczniów i nie zmieniajmy nic więcej: ta sama lekcja, przeprowadzona równie dobrze, traci jedenaście euro pięćdziesiąt. Dwa miejsca to cała marża.

A wydłużmy średnie pozostanie w szkole z ośmiu miesięcy do dwunastu, nie ruszając niczego innego: pozyskanie spada do siedmiu euro pięćdziesiąt na lekcję, a z godziny zostaje dwanaście pięćdziesiąt zamiast ośmiu siedemdziesięciu pięciu. Zatrzymanie uczniów dało więcej niż jakakolwiek podwyżka ceny z tej listy.

Co zmienić najpierw

Gdzie mieszkają te liczby

Nic z tego nie jest argumentem za kolejnym arkuszem. To argument za tym, żeby grafik, prace domowe i rachunki były w jednym miejscu - tak, żeby przeprowadzona godzina nie mogła zostać nieodnotowana, a płatność niezapisana. Tym właśnie jest EdTechCore: lekcja na wspólnej tablicy, zadania, które sprawdzają się same, i księgowość podwójnego zapisu za szkołą - jeden zapis zamiast trzech.

Zamów demo